Prawdziwe pieniądze w Second Life

Second Life to nie tylko świat awatarów. Możemy w nim spotkać rzeczywiste firmy, które zdecydowały się i tam zaistnieć, wietrząc zysk. Ich marketerzy są w awangardzie, skoro wirtualny świat przenika do prawdziwego życia – czemu nie odwrotnie…

Hiroyashi Koba z Second Life budzi się zwykle po 22:00. Zaraz po przebudzeniu wygląda przez okno – widok z apartamentowca dzielnicy September nie zachwyca. Szczury na ulicy, wszechobecna przemoc i seks. Dziwne typy w jego okolicy boleśnie przypominają na każdym kroku o statusie społecznym. Jak wielu sąsiadów, Hiro ma ambicję posiadać kiedyś własny apartament w centralnej dzielnicy, a jak dobrze pójdzie, może nawet własną wyspę. Ale na razie Hiro musi się utrzymać. Próbował przez jakiś czas wytwarzać dekoracje wnętrz, ale dość szybko okazało się, że inni są w stanie robić je nie dość, że szybciej, to jeszcze ładniej. Ale od czegoś trzeba zacząć, a ta pierwsza praca pokazała, jak można oprogramować przedmioty w celu dostosowania ich zachowania np. do charakteru posiadacza. Jedno ze zleceń polegało na stworzeniu włącznika światła, który miał sterować światłem w zależności od tego, w którym pokoju znajdował się właściciel mieszkania. Lektura opasłej dokumentacji opłaciła się – Hiro właśnie kończy pierwszy model psa, który podąża krok w krok za swoim właścicielem i jest w stanie naśladować jego typowe zachowania, takie jak śmiech, złość czy zdumienie. Poza funkcją ozdobną, pies jest w stanie również nieść trzy pojemniki z dowolną zawartością zasobnika, co pozwala mu np. przenosić całą naszą garderobę w jednym, samochody w drugim, a bronie i ozdoby w trzecim, nie zaśmiecając jednocześnie naszego zasobnika. Jak powstał Hiroyashi? Jego narodziny trwały około 5 minut i zaczęły się od wprowadzenia imienia oraz wyboru nazwiska z predefiniowanej listy gotowych nazwisk obecnych w Second Life. Po sprawdzeniu unikalności wybranej kombinacji i chwili nerwowego oczekiwania… otrzymuję potwierdzenie unikalności! Wybieram predefiniowanego awatara i otrzymuję zapewnienie, że będę mógł go dowolnie dostosować w późniejszym czasie. Mężczyzna z klubu nocnego wygląda OK, zacznijmy od niego. Wypełniam formularz z moimi prawdziwymi danymi osobowymi, wybieram formę płatności, (choć można wejść do tego świata za darmo, ale z pewnymi ograniczeniami) i rodzi się 5 650 751 obywatel SL!

Złuda staje się rzeczywistością

Analogie SL (Second Life) do Matrixa wydają się zbyt oczywiste. Farma serwerów połączonych ze sobą przetwarza i serwuje non stop atrakcje prawie sześciu milionom pikselowych mieszkańców, gdzie każdy może być smokiem czy długonogą blond-pięknością o walorach będących w stanie wywołać zakłopotanie u Pameli Anderson. Miliony mieszkańców oznaczają miliony ludzi w świecie rzeczywistym, którzy codziennie logują się do SL i spędzają swój czas na wirtualnych interakcjach do złudzenia przypominających te panujące na naszym łez padole. Będąc w SL, jesteśmy w stanie manifestować naszą wiarę, orientację seksualną, płeć – lub ich brak. Płeć możemy zmieniać na zawołanie i jak pokazują badania, wielu mężczyzn występuje w SL właśnie jako kobiety. Zjawisko odwrotne występuje już z kolei dużo rzadziej. SL posiada również własną ekonomię, opartą na walucie nazwanej linden, od nazwy producenta platformy – Linden Labs. To właśnie ta firma pod koniec lat 90. postanowiła stworzyć wirtualny świat dla prawdziwych ludzi, a obecnie kolejna runda finansowania przez uznane fundusze VC udowadnia celowość i zyskowność przedsięwzięcia. Linden to waluta o symbolu L$, powiązana z dolarem, posiadająca własny indeks giełdowy Lindex. Obecny przelicznik to ok. 250 L$ za jednego amerykańskiego dolara. Ten świat wykształcił już pierwszego milionera. I to nie wirtualnego – mowa o Ansche Chung, której posiadane dobra, takie jak przedmioty, ziemia czy nieruchomości, przekroczyły wartość 1 miliona najprawdziwszych, amerykańskich dolarów. Ansche – zwana baronową SL – naprawdę nazywa się Ailin Graef i zanim zaczęła zabawę z wirtualnymi posiadłościami, była mieszkającą w Niemczech nauczycielką chińskiego pochodzenia. Jej awatar jest powszechnie rozpoznawalny i to nie tylko w świecie wirtualnym, bo 1 maja 2006 roku zagościł również na okładce „Business Week”. Ansche zaczęła od wpłaty 9.95 $ dwa i pół roku temu, a obecnie prowadzi Ansche Chung Studios – studio graficzne oferujące prawdziwym firmom usługi, polegające na wprowadzaniu w świat SL, łącznie z pośrednictwem w zakupie ziemi i nieruchomości oraz ich urządzeniem. Konkretnych kwot nie znamy, ale szacowany koszt wprowadzenia jednej firmy w wirtualny świat waha się między 30 000 a 100 000 $. Wielu mieszkańców SL, którym udało się odnieść sukces, podążyło podobną ścieżką. Aimee Weber – w FL (First Life, czyli prawdziwym życiu) Alyssa LaRoche – zaczynała od projektowania ubrań. Obecnie planuje eventy i pomaga firmom wykorzystać potencjał SL i zbudować w nim obecność. Nie jest to tania usługa, więc książeczka czekowa Aimee jest dość gruba. Ale kiedy ostatnio w trakcie przygotowań do wirtualnego wesela zaczęła szukać diamentowego pierścionka, okazało się, że w SL coś takiego nie występuje. Wartość diamentu polega na jego małej i ograniczonej dostępności. W SL większość obiektów można łatwo duplikować, co skutecznie obniża wartość rynkową takich przedmiotów. Można spotkać wytwory jubilerskie z cyrkoniami, ale nie spotkamy ludzi obwieszonych diamentowymi naszyjnikami. „Każdy jest tutaj luksusowym konsumentem”- wyjaśnia Reuben Steiger, CEO MillionsOfUs, doradczej firmy marketingu wirtualnego świata. „Bardzo niewielu ludzi wchodzi do tego świata i decyduje się zostać średniakami. A jeśli chcemy się wybić, musimy ciężko pracować” – dodaje. Większość przychodów generowanych przez mieszkańców SL pochodzi z unikalnych przedmiotów i usług, które tworzą dla innych. Wirtualną walutę kupują na rynku Lindex, gdzie kupujący walutę są automatycznie kojarzeni ze sprzedającymi, tak jak na prawdziwej giełdzie. A ruch jest spory – w środku kwietnia w ciągu jednego dnia ilość realnych dolarów wydanych w ciągu doby osiągnęła sumę 1 676 947. Tego dnia na giełdzie Lindex wymieniono się walutą o wartości 257 692 $. Mówimy o kraju, w którym mieszka ponad 5,5 miliona mieszkańców, a średnio w jednym momencie zalogowanych jest około 20 000 ludzi. Rok temu w marcu ponad 800 użytkowników wydało ponad 1 milion linden-dolarów w ciągu miesiąca, czyli ponad 4000 $. Ailin Graef, posiadaczka luksusowego osiedla Dreamland, twierdzi, że „nie ma górnej granicy dla ludzi wydających pieniądze na sztukę, autoekspresję czy unikalność”. Coś w tym jest – jej klienci płacą średnio 420 $ za rezydencję, ale są również tacy, którzy za specjalną usługę są gotowi zapłacić nawet do 10 000 $.

Obie przestrzenie dzieli tylko krok

Możliwość duplikacji powoduje, że naprawdę wysokie ceny osiągają tylko przedmioty, w których wykonanie zaangażowany został duży wysiłek ludzki wyrażony np. w ilości detali. Samochody osobowe kosztują średnio 1 $, ale możemy się wyróżnić z tłumu i za 40 $ zakupić model Dominus Shadow. Jego twórca, Francis Chung, odtworzył model retro z ogromną atencją do detali, zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz. Z taką ceną stanowi najdroższe auto w Second Life i jest prawdziwą oznaką statusu posiadacza. Przez dłuższy czas duże marki unikały tego świata, postrzegając go przez pryzmat demografii – młodzi, silnie technologicznie ukierunkowani konsumenci nie stanowili najlepszego celu dla twórców dóbr luksusowych. Jednak i to się zmienia, za sprawą tak znanych marek, jak Calvin Klein czy Lacoste. Aby wypromować swój nowy zapach CK IN2U, Calvin Klein zaczął dystrybuować wirtualne zapachy, który powodują, że bąbelki zapachowe zaczynają tańczyć dookoła wesołych i zakochanych rezydentów SL. Producent koszulek z aligatorem zaoferował rezydentom ciekawą zabawę opartą na konkursie. Aby przyciągnąć zainteresowanie do nowej, wiosennej kolekcji ubrań, Lacoste wspólnie z firmą BETC Euro RSCG zorganizował konkurs polegający na wyborze spośród awatarów modeli, którzy promowaliby nowe ubrania tej marki. Chętni mają dwa tygodnie na to, aby zgłosić się do konkursu, a spośród nadesłanych zgłoszeń zostaną wybrane trzy kobiety oraz trzech mężczyzn i wezmą udział w wirtualnej fotosesji. Wynagrodzenie to 1 milion linden-dolarów do podziału pomiędzy szóstkę finalistów. Od 7 maja wszyscy mogli podziwiać wyniki tej sesji zarówno na stronie Lacoste, jak i Second Life. Stąd już tylko krok do wejścia „drugiego życia” do pierwszego życia, bowiem jest tylko kwestią czasu, kiedy postać SL wystąpi jako model w drukowanej reklamie czy w spocie telewizyjnym. W tym trendzie możemy odnaleźć również rodzime firmy, które zdecydowały się na podkreślenie swojej obecności również w drugim życiu. Play, planując wejście na rynek, wykupił powierzchnię około 500 metrów kwadratowych i urządził klub, w którym można potańczyć, odpocząć i porozmawiać ze znajomymi. Na ścianach można obejrzeć najnowsze billboardy i reklamy telewizyjne marki, a wszystko w typowej dla operatora kolorystyce. W planach jest również zakup wyspy o powierzchni 65 000 metrów kwadratowych, gdzie ma powstać osiedle wieżowców z apartamentami dla klientów marki. Takie działania nie tylko budują wizerunek marki wśród najbardziej rdzennego targetu, ale dają możliwość prowadzenia równoległych do świata rzeczywistego aktywności, takich jak: konkursy, oceny nowych form reklamowych czy usług. Ale największym osiągnięciem Second Life i czymś, co otworzy oczy tym, którzy jeszcze nie dostrzegli owego fenomenu, będzie przeniknięcie tego świata do naszego pierwszego życia. Jeśli tempo rozwoju zostanie utrzymane, przewiduję, że możemy tego doświadczyć już na początku przyszłego roku, a życie marketerów stanie się jeszcze bardziej skomplikowane przez kolejny wytwór technologiczny, który trzeba będzie zrozumieć i uwzględnić w planach marketingowych.

Łukasz Felsztukier, COO w Digital One
Artykuł pierwotnie ukazał się w miesięczniku: „Marketing w praktyce”
Zaprenumeruj „Marketing w praktyce”


Więcej w second life, sl, trendy
Jacyków o modzie na trendz.pl

Wortal trendz.pl ma stałego felietonistę. O tym, co w polskim świecie mody piszczy, o dobrym lub złym stylu gwiazd polskiego show-biznesu, a także o tym, jak, w co, kiedy i...

Zamknij