Ciśnij bogatych, czyli… obniżaj podatki!

Wielu polskich polityków sądzi najwyraźniej, wraz z większością Polaków, że wysokie podatki, nakładane na najwyżej zarabiających, pozwolą fiskusowi zebrać więcej pieniędzy. Uważają przy tym, że będą mogli je przeznaczyć na jakieś cele socjalne i pozyskać w ten sposób głosy wyborców zadowolonych, że mają tak troszczących się o nich przedstawicieli. Zwolennicy takich poczynań za nic mają od dawna znane nie tylko ekonomistom wyniki badań i doświadczeń.

Krzywa Laffera i pieniądze od bogatych

. Lat temu ze trzydzieści, młody kalifornijski profesor ekonomii, Arthur Laffer, w czasie kawiarnianej rozmowy narysował na serwetce krzywą, ukazującą jak w miarę wzrostu stawek podatkowych zmienia się strumień pieniędzy płynących do fiskusa. Z początku ich przybywa, gdyż ludzie, którym zabierano więcej pieniędzy starają się to zrekompensować zwiększonym wysiłkiem. W pewnym momencie, w miarę dalszych podwyżek, podatnicy uznają, że zwiększać wysiłku nie warto i podejmują decyzje odwrotne – po to, by trafić do grupy o niższej stawce podatkowej. Albo, nie zmniejszając wysiłku, lokują swoje oszczędności poza zasięgiem pazernego fiskusa. Albo przenoszą się do „szarej strefy”. Albo podejmują strategię „mieszaną”, korzystając z wszystkich wymienionych możliwości. W rezultacie, mimo wzrostu stawek podatkowych, maleje suma wpływów z podatków. Kalkulacje polityków i zwolenników „przyciśnięcia” bogatych biorą w łeb. Pieniędzy jest mniej, nie więcej.

Bogaty płaci więcej, gdy ma niższe stawki podatkowe

Zwolennicy ciśnięcia bogatych powinni pamiętać, że bogaci dlatego są bogaci, że wiedzą lepiej nie tylko, jak się pieniądze zarabia, ale także – jak uniknąć oddania państwu zbyt wielkiej części zarobionych pieniędzy. Dlatego, gdy stawki podatkowe rosną, wolą oni zaangażować swoje pieniądze w przedsięwzięcia o niskich dochodach, ale za to pozwalające utrzymać kapitał i dochody z kapitału poza zasięgiem fiskusa. W USA przez lata taką rolę pełniły obligacje komunalne, które wprawdzie przynosiły mizerny dochód, ale pozwalały utrzymać poza opodatkowaniem zaangażowany kapitał wraz ze skapitalizowanymi (to znaczy dopisanymi do kapitału) odsetkami. Bogaty miał tę satysfakcję, że wprawdzie on sam nie mógł efektywnie wykorzystać swoich pieniędzy, ale i fiskus ich nie oglądał przez cały okres poprzedzający wykupienie obligacji. Dlatego, jakkolwiek by to się mogło wielu wydawać paradoksalne, to właśnie niskie stawki podatkowe mogą zmobilizować bogatych, by czynili bardziej skuteczny użytek ze swoich pieniędzy. Każdy, wielki biznesmen czy mały przedsiębiorca, jeśli odnotuje radykalną obniżkę stawek podatku od dochodów indywidualnych, to najczęściej uzna, że nadszedł czas, aby zainwestować w wysoce zyskowne przedsięwzięcia. On zarobi bowiem więcej, a fiskusowi odda znacznie mniejszy procent swoich dochodów niż poprzednio, gdy stawki podatkowe były wyższe.

Przeczytaj poprzedni wpis:
Klik, klik i przepis znajdziesz w mig

- Spora liczba aktów prawnych powoduje, że przedsiębiorcy są niepewni stabilności prawa, orzeczeń sądu czy decyzji urzędnika - uważa Paweł Osowski z firmy Konsultanci Warszawscy. Wielu przedsiębiorców zastanawia się, gdzie...

Zamknij