Dystrybutorzy stali nie powinni narzekać

Rynek budowlany świetnie się rozwija. Rośnie popyt na wyroby hutnicze, stal budowlana doskonale się sprzedaje. Wyniki firm dystrybucyjnych – choć w porównaniu do rewelacyjnego 2004 roku nieco słabsze – są odzwierciedleniem dobrej koniunktury w gospodarce, na czym korzystają m.in. budownictwo i przemysł hutniczy.
W drugim półroczu jest zazwyczaj trochę gorzej niż w pierwszym – mówi Robert Wojdyna, prezes zarządu Konsorcjum Stali. – Tak jest od kilkunastu lat. Ten, kto zna branżę hutniczą, doskonale o tym wie i nie robi z tego tragedii. Ten, kto nie zna, tylko narzeka, zamiast szukać mechanizmów, które będą chronić w sytuacji ewentualnej dekoniunktury i pogorszenia sytuacji na rynku.

Trochę dobrze, trochę źle

Tymczasem większość firm 2007 rok może zaliczyć do udanych. Konsorcjum Stali 2007 rok zamknie zyskiem. Spółka notuje rekordową sprzedaż. W pierwszej połowie 2007 roku zysk netto wyniósł 8,27 mln zł wobec 2,13 mln zł rok wcześniej przy 216,78 mln zł przychodów wobec 132,12 mln zł rok wcześniej. Skonsolidowany wynik netto w 2006 roku wyniósł 7,77 mln zł wobec 1,72 mln zł w poprzednim roku. Przychody w 2006 roku wyniosły 339,20 mln zł wobec 226,52 mln zł w poprzednim roku.

Także dla giełdowego Stalproduktu 2007 rok będzie kolejnym rekordowym rokiem w działalności spółki i jej grupy kapitałowej.

– Już po trzech kwartałach nasza grupa kapitałowa osiągnęła wyniki lepsze niż w całym 2006 roku – mówi Piotr Janeczek, prezes zarządu Stalproduktu SA. – Poprawa dotyczy wszystkich poziomów rachunku zysku i strat. Skonsolidowane przychody ze sprzedaży wzrosły o 31,1 proc. (do poziomu 1,25 mld zł), zysk z działalności operacyjnej o 38,3 proc., a zysk netto o 39,2 proc., osiągając 279 mln zł. Tak dobre wyniki należy uznać za sukces, zwłaszcza w kontekście lekkiego osłabienia koniunktury w trzecim kwartale.

Jak podkreśla prezes Janeczek, w ciągu 2007 roku zmieniały się tendencje w zakresie kształtowania się cen wyrobów stalowych. W pierwszym półroczu ub.r. ceny te pozostały na stosunkowo wysokim poziomie, jednak od końca drugiego kwartału do chwili obecnej daje się zauważyć stały ich spadek. Sytuacja ta miała na pewno związek ze stosunkowo łagodną ubiegłoroczną zimą, która spowodowała, że roboty budowlane zaczęły się już w pierwszym kwartale, co spowodowało wzrost popytu, zarówno na wyroby ze stali wykorzystywane w budownictwie, jak i inne materiały budowlane.

– Ten budowlany boom miał jednak także negatywne konsekwencje – dodaje Janeczek. – Niezaspokojony popyt doprowadził bowiem do gwałtownego wzrostu cen, często o charakterze wręcz spekulacyjnym i dużych zawirowań na rynku.

Sytuacja uspokoiła się dopiero po kilku miesiącach, m.in. dzięki dużemu importowi stali zbrojeniowej. W efekcie tendencja cenowa uległa odwróceniu. Spore straty ponieśli przede wszystkim dystrybutorzy wyrobów stalowych, którzy dokonywali dużych zakupów materiałów w obawie przed jeszcze większym wzrostem cen.

Zgromadzone zapasy okazały się jednak zbyt duże, co przy rosnącej podaży doprowadziło do gwałtownego spadku cen.

Zmienna koniunktura to norma

Pierwszy kwartał 2007 roku był wyjątkowy, dystrybutorzy stali odnotowali wysoką dynamikę sprzedaży. Firmy dokonywały nadmiernych zakupów, które przy braku przewidywanego wzrostu popytu w kolejnych kwartałach odłożyły się w postaci zwiększonych zapasów. W drugim kwartale wystąpiły problemy w stali zbrojeniowej, właśnie na skutek nadpodaży i wywindowania cen.

I wtedy wiele firm poniosło straty. W niektórych asortymentach ceny spadły nawet o 30 procent. Z kolei w trzecim kwartale sytuacja zaczęła się stabilizować w zakresie wyrobów długich i płaskich. W czwartym niektóre firmy odnotowały spadek.

– Wprawdzie drugie półrocze 2007 roku było słabsze w porównaniu do rewelacyjnego pierwszego kwartału, ale proponuję, żeby sobie przypomnieć na przykład rok 2000 czy 2001, kiedy większość firm ponosiła straty – mówi Jerzy Bernhard, prezes zarządu Stalprofilu SA. – Czasy łatwego zdobywania zysku – tak jak to miało miejsce w 2004 roku, kiedy wszyscy notowali rekordowe zyski – już nie wrócą. Koniunktura na krajowym rynku dystrybucji wyrobów hutniczych w 2007 roku była zmienna. Jednak taka sytuacja nie powinna stanowić zaskoczenia. W handlu stalą nie jest tak, że każdy miesiąc musi się kończyć zyskiem.

Podobne tendencje zaobserwowano również w Stalprodukcie, w produkcji profili zimnogiętych. Trzeci kwartał 2007 roku przyniósł spadek sprzedaży w stosunku do wyników uzyskiwanych w pierwszym i drugim kwartale. Konsekwencją niższego popytu były obniżki cen na te wyroby.

– Sytuacja ta nie powinna zaskakiwać, gdyż była ona zbieżna z ogólnymi tendencjami w gospodarce i spadającym nieco tempem wzrostu produktu krajowego brutto – dodaje prezes Janeczek. – To w końcu system naczyń połączonych i wszelkie osłabienie koniunktury jest w mniejszym lub większym stopniu odczuwalne w naszej działalności. Nie dotyczy to drugiego naszego segmentu – produkcji blach transformatorowych – którego sprzedaż prawie w 80 proc. trafia na rynki zagraniczne, a poziom sprzedaży zależy głównie od koniunktury w branży energetycznej.

W opinii przedstawicieli branży, firmom dystrybucyjnym nie zaszkodziło chwilowe osłabienie koniunktury. Stalprofil rozbudowuje grupę kapitałową, poszerzając ją o nowe podmioty. Restrukturyzuje spółki zależne. Ostatnio przejęto firmę Kolb specjalizującą się w konstrukcjach stalowych.

– Uzupełnienie grupy kapitałowej Stalprofilu o podmiot reprezentujący tę perspektywiczną branżę znacznie wzmocni jej potencjał w zakresie organizowania wspólnych przedsięwzięć gospodarczych w ramach grupy na szeroko pojętym rynku robót inwestycyjnych – podkreśla Jerzy Bernhard. – Nie wykluczamy też kolejnych akwizycji.

W opinii dystrybutorów, na podstawie danych opublikowanych za dziewięć miesięcy 2007 roku można stwierdzić, że rok 2007 będzie udany również w przypadku całej branży. Prezes Bernhard nie zgadza się także z opinią, że pogorszenie sytuacji na rynku dystrybucji i przecena na warszawskiej giełdzie uderzyła w wybierających się na parkiet dystrybutorów stali, którzy nie osiągnęli takich zysków, jak planowali.

– Giełda rządzi się swoimi regułami – dodaje Jerzy Bernhard. – Łączenie pogorszenia sytuacji na giełdzie z sytuacją na rynku krajowym jest nieporozumieniem. Na pewno niektóre firmy myślą, że wystarczy znaleźć się na giełdzie i wszelkie problemy znikną. Przedstawiają wielkie plany, które mimo szumnych zapowiedzi, nie są do końca wiarygodne dla potencjalnych inwestorów.

Jak dodaje prezes Bernhard, być może kiedyś było łatwiej o kapitał, jaki można było pozyskać z giełdy. Teraz wyemitowanie akcji już nie wystarcza. Trzeba mieć pomysł, co robić dalej.

Ostatnie zapytania:

  • ile zarabiaja dystrybutorzy stali
  • Konsorcjum Stali SA mail
Przeczytaj poprzedni wpis:
OKNA IDĄ W ŚWIAT

Jak donosi dziennik "Głos Koszaliński", miejscowa Fabryka Okien i Drzwi "Puf" jest już 15 lat na rynku. Firma to jeden z większych pracodawców w regionie. Są szanse, że stanie się...

Zamknij