Jedni jeszcze świętują, inni już musieli przyjść do pracy

W tygodniu przypadającym po świętach Bożego Narodzenia, a przed Nowym Rokiem będą tylko 3 dni robocze. Niektórzy pracodawcy słusznie zakładają, że nie jest to czas sprzyjający pracy. Dlatego na ten okres zamykają firmy, a pracownikom dają wolne. Nawet tam, gdzie pracodawca nie ustala dodatkowych wolnych dni od pracy w tygodniu poświątecznym, na ogół i tak części załogi nie ma w firmie. W tym okresie pracownicy korzystają bowiem z urlopów wypoczynkowych. Pracodawcy udzielają urlopu wypoczynkowego na wniosek pracownika. Wyjątkiem jest tzw. urlop na żądanie, którego pracownik może sobie zażyczyć w każdej chwili. Przy urlopie wypoczynkowym nie ma problemu z finansowym rozliczeniem tych dni. Są one płatne, a zatrudniony otrzymuje tzw. wynagrodzenie urlopowe. Jeśli pracodawca chce zapewnić sobie i załodze wolne dni po świętach, może zaproponować np., że udzieli zatrudnionym urlopu bezpłatnego. Ale i takie rozwiązanie jest niemożliwe bez zgody, a nawet pisemnego wniosku pracownika. Tym bardziej że czasu tego urlopu nie wlicza się do okresu pracy, od którego zależą uprawnienia pracownicze. Nadzwyczajnej, międzyświątecznej laby przedsiębiorcy mogą więc udzielić z własnej nieprzymuszonej woli. Jak to zrobić? Najprościej uznać, że była to usprawiedliwiona nieobecność pracownika w firmie (posługując się rozporządzeniem ministra pracy i polityki społecznej z 15 maja 1996 r. w sprawie sposobu usprawiedliwiania nieobecności w pracy oraz udzielania pracownikom zwolnień od pracy). Wśród przyczyn usprawiedliwiających nieobecność w pracy rozporządzenie w § 1 określa także (…) „inne przypadki niemożności wykonywania pracy wskazane przez pracownika i uznane przez pracodawcę za usprawiedliwiające nieobecność w pracy”. Problemy mogą się jednak pojawić przy wynagrodzeniu i rozliczeniu nadzwyczajnej laby. Dlaczego? Art. 80 k.p. nakazuje bowiem wypłatę wynagrodzenia tylko za pracę wykonaną. Trzeba też zapłacić za czas niewykonywania pracy, gdy tak nakazują przepisy. Tymczasem rozporządzenie z 15 maja 1996 r. nie wymienia § 1 jako tego, który wiąże się z koniecznością uregulowania pensji. Na ogół jednak szefowie są łaskawi i nie potrącają za 3 dni laby. O ile strony tak się umówiły, wypłata pozostaje bez zmian, a pracodawca uznaje ją jako usprawiedliwioną nieobecność w firmie. Łaskawy dla pracowników szef, który udzielił załodze wolnych usprawiedliwionych dni, musi im jednak zmniejszyć wymiar czasu pracy przypadający w okresie rozliczeniowym. Jest to ważne przy ustaleniu liczby godzin nadliczbowych, które pracownik może przepracować w danym miesiącu. Możliwy jest także wariant, że szef daje 3 dni wolne przed Nowym Rokiem, traktuje je jako usprawiedliwioną absencję, ale nie zapewnia za nią wynagrodzenia. To już jednak powinno być szczegółowo określone w umowie między pracodawcą i pracownikiem. Dzięki temu strony unikną późniejszych nieporozumień.

Więcej w czas pracy, prawo pracy
Jak wyliczyć czas pracy na rok 2007

Jeszcze przed końcem grudnia niektórzy pracodawcy muszą ułożyć grafiki czasu pracy na nowe okresy rozliczeniowe. W praktyce grafiki muszą przygotować ci szefowie, którzy stosują pracę zmianową lub systemy czasu pracy...

Zamknij