Po co przepłacać

Co robią menedżerowie, jeśli państwo zabiera za dużo pieniędzy z ich portfela? To, co każdy zrobiłby na ich miejscu. Obmyślają sposoby obejścia nieżyciowych przepisów. Na przykład ubezpieczeniowych. Do końca 2003 r. ZUS twierdził, że zawierana w ramach prowadzonej działalności gospodarczej umowa-zlecenie (w tym także kontrakt menedżerski) nie stanowi tytułu do ubezpieczenia, gdyż takim tytułem jest tylko działalność gospodarcza. Dzięki takiemu podejściu ZUS menedżerowie płacili tylko minimalne składki. Od 1 stycznia 2004 r. ZUS zmienił swe podejście w wyniku nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Traktuje ona kontrakt menedżerski jak działalność wykonywaną osobiście, a nie jak działalność gospodarczą. – Od 2004 r. menedżer, jak zleceniobiorca, podlega obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowemu, a także wypadkowemu, jeśli pracę świadczy w siedzibie lub w miejscu prowadzenia działalności przez zleceniodawcę. Obowiązkowe są również składki: zdrowotna, na Fundusz Pracy oraz na Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych – mówi Paweł Tomczykowski, partner w kancelarii Ożóg i Wspólnicy. Konsekwencje takiego podejścia dla menedżerów są dotkliwe. Płacą więcej składek. – ZUS nie ma prawa pobierać wyższych składek. Robi to, chociaż żaden przepis ubezpieczeniowy mu na to nie pozwala – informuje Marek Kolibski, doradca podatkowy w kancelarii Ożóg i Wspólnicy. Menedżerowie rezygnują jednak z ewentualnych sporów z ZUS przed sądem. Nie wierzą, że argument o bezprawności działań ZUS da im wygraną w sporze sądowym. Istnieje sposób, by dyrektor czy prezes nie podlegał ubezpieczeniu z tytułu kontraktu menedżerskiego. – Wystarczy, aby prowadził działalność gospodarczą inną niż zarządzanie przedsiębiorstwem. Na przykład wykonywał usługi doradcze na rzecz firmy. Wówczas może płacić minimalne składki od tej działalności, a zrezygnować z oskładkowania kontraktu – radzi Marek Kolibski. Taką praktykę stosuje większość menedżerów, ale wiąże się z nią pewne ryzyko. – Jeśli menedżer nie potrafi wykazać i udokumentować, że świadczone przez niego usługi doradcze miały inny jakościowo charakter niż usługi zarządzania, organy ZUS mogą próbować przekwalifikować umowę o doradztwo w kontrakt menedżerski – mówi Paweł Tomczykowski. Jeśli menedżer jest także lekarzem, inżynierem, prawnikiem, księgowym, informatykiem czy też ma inny zawód wyuczony, to może płacić mniejsze składki. Przykładowo informatyk powinien podpisać dwie umowy – jedną jako członek zarządu, a drugą na sprzedaż firmie programów komputerowych, które sam wymyśla w ramach prowadzonej działalności gospodarczej. Jako członek zarządu (kontrakt menedżerski) zarabia załóżmy tysiąc złotych i od tej kwoty są obliczane składki na ubezpieczenie społeczne. – W ramach działalności gospodarczej wystawia faktury za sprzedane oprogramowanie na znacznie wyższe kwoty niż tysiąc złotych, a od tej działalności składek ubezpieczeniowych nie płaci. Oczywiście zawsze należy pamiętać, że ceny tych usług muszą być cenami rynkowymi – podsumowuje Marek Kolibski.

Więcej w kontrakt menedżerski
Ucieczka przed wysokimi składkami

Coraz więcej firm w Polsce zatrudnia specjalistów zajmujących się zarządzaniem. Najczęściej – nie w ramach umowy o pracę, ale na podstawie tzw. kontraktu menedżerskiego. Ze względu na rodzaj wykonywanej pracy,...

Zamknij