Zgubna kultura milczenia

Jordi Goula w hiszpańskiej gazecie „La Vanguardia – Dinero” z 3 marca br. pisze, że milczenie szefa wywiera destrukcyjny wpływ na efektywność pracowników. Każdemu może się oczywiście przytrafić sytuacja, w której szef nie odpowie na jego poranne powitanie. Jeżeli jest to wynik przeoczenia, czy nieśmiałości – trudno. Gorzej, jeśli takie zachowanie szefa to demonstracja jego władzy i autorytetu. Taka postawa przynosi bowiem bardzo negatywne skutki pracownikom i ogółowi przedsiębiorstwa. Jak zauważa argentyńska profesor Alicia Bilucaglia, guru ds. coachingu w organizacji, w niektórych firmach panuje prawdziwa zmowa milczenia. Ich pracownicy zaczynają od ciszy, po której przychodzi rezygnacja, nieufność, napięcie, brak motywacji. W końcu pojawiają się rozgoryczenie i absencja. Rezultat – poważne problemy osobiste i straty dla firmy. Wiele przedsiębiorstw nadal jednak uważa taką strategię za bardzo pożądaną. Pewna francuska firma poprosiła nawet ekspertów od coachingu, aby pomogli dyrektorowi zbytnio spoufalającemu się z pracownikami, w wypracowaniu bardziej władczej postawy. Wciąż zatem popularne są modele kierowania oparte na strachu, a nie na autorytecie etycznym. Zamyka się wówczas przestrzeń dialogu, pracownicy tracą autonomię, przestają być odpowiedzialni i twórczy oraz nie identyfikują się z firmą. Milczący dyrektorzy to najczęściej osoby niepotrafiące zarządzać swoimi emocjami. Ktoś, kto czci w firmie kulturę strachu, sam przypuszczalnie boi się utraty twarzy w sytuacjach, nad którymi nie będzie w stanie zapanować. Często milczenie jest również wynikiem strachu przed przekazaniem złych wiadomości. Szefowie boją się, że w ten sposób staną się niejako współodpowiedzialni za zaistniałą sytuacją – wolą więc milczeć. Czasem milczenie to ucieczka przed koniecznością wyrażenia uznania pracownikom za dobrą pracę. Superwymagający szef uznaje ją bowiem za oczywistość, może również bać się okazania pozytywnych emocji z obawy przed zbytnim spoufaleniem się z zespołem. Lęk jest czasem również wynikiem obaw o to, że wyróżniony pracownik zajmie miejsce szefa. We wszystkich tych przypadkach oczywiste jest, że szef nie dorasta do swojej funkcji: nie pojmuje bowiem, że dobre rezultaty zespołu są jeszcze ważniejsze od jego własnych.

Przeczytaj poprzedni wpis:
Pracodawca płaci, chociaż pracownik choruje

Zgodnie z artykułem 80 kodeksu pracy za wykonaną pracę należy się wynagrodzenie. W wielu sytuacjach jednak zatrudnionego nie ma w pracy albo jej nie świadczy, a mimo to przysługuje mu...

Zamknij