Złapani w sieć

Zagraniczne sieci PR coraz chętniej wchodzą na polski rynek. Renomowana marka to jednak tylko dodatkowe narzędzie konkurencji, a nie gwarant sukcesu we biznesie. Agencje sieciowe myślą zgodnie zasadą „think global, act local”. Dostosowują światowe standardy do lokalnych warunków. Swoją działalność agencje sieciowe opierają na znających regionalną specyfikę przedstawicielstwach – noszących ich nazwy oddziałach w poszczególnych państwach. Lokalni przedstawiciele za przynależność do renomowanej marki muszą płacić od każdego sieciowego klienta „dziesięcinę”. Paweł Trochimiuk z Partner of Promotion uważa taki model współpracy za kuriozalny. Uważa, że to zagraniczni, sieciowi partnerzy powinni płacić polskim agencjom za możliwość wykorzystania ich doświadczeń, znajomość lokalnego rynku i specyfiki polskich mediów. Jego agencja zdecydowała się na inny model współpracy. Jest częścią międzynarodowej sieci niezależnych agencji PR – Pinnacle Worldwide. Wyniki takiej działalności przyniosły agencji zyski rzędu 10-12 proc w skali roku, co spowodowało, że Partner of Promotion zdecydowało się stworzyć własną sieć agencji – Central Eastern Europe Public Relations Network. Obejmuje ona 5 państw a centrum decyzyjnym jest Warszawa. W ten sposób firma chce się uchronić przed ofensywą zagranicznych firm, które coraz aktywniej działają na polskim rynku. Zagraniczne agencje decydują się na inwestycje w Polsce ze względu na potencjał polskiego rynku PR, wejście Polski do UE oraz rosnącą pozycję międzynarodową naszego kraju. Obecnie wartość naszego rynku PR jest na poziomie wartości 4- 5 większych agencji public relations w Niemczech. Oznacza to tylko jedno, ten rynek będzie się rozrastał. Z sieciowych agencji piarowych chętnie korzystają międzynarodowe korporacje. Obsługa sieciowych agencji jest dla nich jak zakupy w Mc Donald’s, wiedzą czego mogą się spodziewać. Witają je znane kolory agencyjne, znaki firmowe, oferty są stworzone według ujednoliconych standardów. Podobne zasady dotyczą nawet tak szczegółowych kwestii jak prezentacje dla klienta i sposób prowadzenia dokumentacji. Polskie agencje, które decydują się na przyłączenie do międzynarodowych sieci liczą na możliwość dostępu do doświadczeń z wielu rynków. Ważne są dla nich również możliwości podnoszenia kwalifikacji w ramach sieciowych szkoleń i seminariów. Istotne jest uzyskanie dostępu do rozwiązań informatycznych dostępnych w sieciach międzynarodowych. Należy jednak wziąć pod uwagę fakt, że dostęp do najnowszych technologii można uzyskać także poprzez wykupienie licencji. Operacja taka dotycząca zaawansowanego CRM- u kosztuje ok. 30 tys. zł za jedno stanowisko. Mniejsi partnerzy nie zawsze korzystają na współpracy z sieciowymi agencjami PR. Wzajemne relacje czasami bardziej odpowiadają terminowi podwykonawstwo, a nie partnerstwo. Obsługa dużego sieciowego klienta wiąże się ze wzrostem kosztów. Zyskuje się splendor bycia w sieci i posiadania dużych klientów, ale jednocześnie wzrasta ryzyko działalności. Skupienie się na 2-3 dużych kontraktach jest jak bańka mydlana. Zdarza się, że klienci rezygnują z innych powodów niż niezadowalający poziom usług. Zerwanie jednego dużego kontraktu oznacza dla firmy duże kłopoty. Michał Wodniak z polskiej agencji full-service Heurka twierdzi, że polskie agencje mogą się samodzielnie oprzeć zagranicznej konkurencji. Aby to osiągnąć muszą przede wszystkim podnieść standardy. Kłopoty dotkną firmy, które się nie rozwijają tylko korzystają z kilku skopiowanych schematów działania. Bez podejścia jakościowego, zdobywania wiedzy oraz rozwoju narzędzi takie agencje znikną z rynku. Agencje polskie powinny znaleźć swoją niszę. Nie chodzi tu o wąską specjalizację, lecz określenie co je wyróżnia z pośród innych agencji, co robią najlepiej. Duże agencje sieciowe są za krótko na polskim rynku, aby jednoznacznie określić jakie zmiany wywołały na rynku. Wydaje się, że odczuwalnym wkrótce efektem ich obecności będzie upowszechnienie certyfikacji działań public relations oraz profesjonalizacja pomiarów efektywności PR. Polskie firmy PR powinny zacząć dostrzegać możliwości na rynku know-how, które są dostępne na rodzimym rynku. Katedra Informatyki Ekonomicznej na Akademii Ekonomicznej w Poznaniu stworzyła przynajmniej trzy projekty, które ułatwiają realizację zadań stawianych przed branżą public relations. Projekt Context pozwala na filtrowanie baz dokumentów według kontekstu czasowego i geograficznego. W ten sposób można wyszukiwać w Internecie dokumenty z danego regionu w określonym przedziale czasowym. System DWDI (Deep Web Data Integration) umożliwia wykorzystywanie danych z internetowych baz znajdujących się w tzw. ukrytym Internecie. Przy analizie oraz interpretacji stanu wyjściowego pomocne będzie rozwiązanie informatyczne myPortal. Pozwala ono na monitoring otoczenia organizacji w stale aktualizowanych fragmentach dokumentów WWW. Rozwiązanie to jest bardzo użyteczne, gdy mamy do czynienia z dynamicznymi źródłami. Tak więc zamiast szukać rozwiązań z dziedziny know-how zagranicą, warto bardziej zainteresować się dokonaniami polskich informatyków.