Wielcy prezesi piszą blogi

Blogi prowadzone przez szefów wielkich korporacji robią na Zachodzie furorę. Na razie ich liczba stanowi kroplę w morzu 14,2 mln dzienników internetowych, ale wzrost ich liczby oraz zainteresowanie rzeszy czytelników wskazuje na to, iż jest to raczej przyszłościowy trend niż przejściowa moda. Specjaliści od wizerunku zaznaczając, że „pamiętnik” internetowy szefa może przynieść firmie liczne korzyści. Klienci i kontrahenci z większą sympatią patrzą na firmę, przez zwierzenia CEO, pisane w luźnym stylu i z dużą dawką humoru, staje się ona bliższa zwykłym ludziom. Tak samo bliższy staje się CEO, który tym samym bardziej przemawia do ludzi niż najlepsze nawet hasła reklamowe. Dziennik CEO staje się przyjaznym obliczem firmy, co ułatwia zdobywanie nowych klientów i kontrahentów. Blog promuje firmę, gdyż można tam w nietypowy dotychczas sposób wyliczyć najważniejsze osiągnięcia spółki czy zwrócić uwagę na akcje sponsoringowe. Z internetowego dziennika szefa ludzie mają okazję dowiedzieć się więcej na temat strategii i charakteru firmy. Jednak jednym z najważniejszych aspektów bloga jest jego nośność – stali czytelnicy zamieszczają na swoich blogach linki do stron, do wypowiedzi CEO, do informacji na temat produktów czy firmy. Blog jest po prostu świetnym nieformalnym kanałem komunikacyjnym o nieograniczonym wręcz zasięgu. Wiedzą o tym specjaliści od PR firm, dlatego nie mogą pozwolić na to, żeby dyrektor umieścił w swym dzienniku jakiekolwiek poufne bądź szkodliwe informacje. W tym punkcie role pracowników się odwracają: CEO staje się w pewnym sensie podwładnym pracownika działu pr. Ten ostatni ma za zadanie przeczytać każde słowo napisane przez CEO i ocenić, czy nadaje się do zamieszczenia w sieci. Jeśli nie, tekst zostaje ocenzurowany. Wiadomo bowiem, że dzienniki są czytane nie tylko przez pracowników i miłośników firmy, ale niezwykle wnikliwie przez konkurencję, które szuka w nich choćby jednego słowa, mogącego zaszkodzić nadawcy. Dlatego każdy wpis musi być całkowicie zgodny z polityką wyznaczoną przez firmowego managera public relations. CEO w sieci zajmują się też inną działalnością – stworzony został serwis CEO Bloggers’ Club, na którym spotyka się wirtualnie ponad 120 szefów firm z całego świata. Serwis stanowi forum wymiany poglądów, kącikiem rozwiązywania problemów oraz dyskutowania na każdy możliwy temat. Dostęp do serwisu mają wszyscy, bo jest on bezpłatny i nie ma do niego hasła. Celem serwisu jest zbudowanie zwartej społeczności blogujących CEO, która byłaby wsparciem. Pomysł zdaje się być trafny, gdyż spotkania te zaczęły przenosić się do świata realnego. W serwisie pojawiają się zaproszenia na realne spotkania pod nazwą BDP, czyli Blogger Diner Paris – organizatorem jest Marc Goldberg, prezes Occam Capital, który zależnie od liczby uczestników zaprasza ich na obiad do siebie albo do restauracji. Jak twierdzą zgodnie CEO i specjaliści od komunikacji, taka forma jest najlepszym sposobem nawiązywania kontaktów biznesowych. W internetowej społeczności dyrektorów istnieją zasady, których naruszyć nie wolno: nie spekuluje się na temat wartości akcji, przychodach spółki notowanej na giełdzie przed opublikowaniem jej raportu finansowego, nie analizuje się kursów, nie podejmuje się żadnych tematów, które mogłyby mieś wpływ na inwestorów, także śledzących uważnie wpisy szefów wielkich korporacji.

Przeczytaj poprzedni wpis:
Kiedy sięgnąć po system zintegrowany

Systemy ERP (ang. Enterprise Resource Planning – planowanie zasobów przedsiębiorstwa) poprawiają standardy zarządzania i automatyzują podstawowe procesy biznesowe. Wdrożenie systemu poprawia wartość firmy w oczach kontrahentów, gdyż świadczy o tym,...

Zamknij