Gdy podwładny podnosi kwalifikacje bez umowy szkoleniowej

Pracownikowi, który podnosi swoje kwalifikacje zawodowe, przysługują ułatwienia w firmie, np. urlop czy zwrot wydatków na książki. Ale gdy szef o jego nauce nic nie wie, na niewiele może liczyć – zwraca uwagę Rzeczpospolita.

Gdy pracodawca kieruje pracownika do nauki, podpisuje z nim umowę szkoleniową. Zawiera ona zarówno zgodę na kształcenie z inicjatywy pracodawcy, jak i na kształcenie za jego zgodą. Ale przyjęcie takiej umowy nie jest obligatoryjne. Nie ma takiego wymogu, jeżeli szef nie zamierza zobowiązać pracownika do pozostawania w zatrudnieniu po zakończeniu nauki (art. 1034 § 3 k.p.).

Nie ma większych problemów z ustaleniem, czy podwładny ma prawo dó świadczeń związanych z podnoszeniem kwalifikacji zawodowych, jeżeli w grę wchodzi dokształcanie z inicjatywy pracodawcy, choć taką akceptację można też dać w trakcie trwającej edukacji Praktyczne problemy budzi natomiast dokształcanie pracownika za zgodą szefa. Kodeks pracy nie określa, w jaki sposób należy ją wyrazić. Wykorzystuje się wtedy przepisy kodeksu cywilnego dotyczące składania oświadczeń woli. Zgodnie z art 300 kp. w sprawach nieuregulowanych przepisami prawa pracy do stosunku pracy stosuje się odpowiednio przepisy kodeksu cywilnego, jeżeli nie są one sprzeczne z zasadami prawa pracy. W myśl art. 60 k.c. osoba dokonująca czynności prawnej może wyrazić swoją wolę przez każde zachowanie się, które ujawniają w sposób dostateczny, w tym również w postaci elektronicznej (oświadczenie woli).

Więcej w podnoszenie kwalifikacji, rozwój osobisty
Superkursy dla szefów

Specjalne szkolenia dla top menedżerów to na razie mało znana rynkowa nisza, ale i przyszłość biznesowej edukacji. - Doświadczeni menedżerowie w wieku 40-50 lat mają jeszcze przed sobą kilkadziesiąt lat...

Zamknij