ZWOLNIENIA W MAŁYCH FIRMACH

Pracownicy małych firm nie mają praw do odpraw. A – jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego – w 2007 roku aż 98,9 proc. polskich firm były małymi przedsiębiorstwami (czyli firmami zatrudniającymi do 49 osób). Pracowało w nich prawie 1,8 mln Polaków. Z tego większość (aż 96,4 proc.) firm to tzw. mikroprzedsiębiorstwa, czyli zatrudniające do 9 osób.

Oto przykład, jak potrafią zwalniać w małych firmach. Był 1 kwietnia. Siedmiu pracowników firmy remontowo-budowlanej ocieplało blok na warszawskim Mokotowie. Pracę przerwał im właściciel. Zwołał krótkie zebranie.

 – „Mamy kryzys, firma ma coraz mniej zleceń. Dlatego muszę wam zmienić umowy, bo wszyscy tak teraz robią” – wspomina słowa szefa 25-letni Jacek Celiński. „Początkowo myślałem, że to żart primaaprilisowy, ale właściciel od razu zaznaczył, że kto nie zgodzi się na nowe zasady, będzie musiał poszukać sobie nowej pracy” – dodaje.

Szef zapowiedział, że kto nie zgodzi się na nową umowę dobrowolnie, zostanie zwolniony pod byle jakim pretekstem. Celiński odszedł z firmy, podobnie jak jeden kolega. Pozostali przyjęli umowy i zgodzili się na zmniejszenie wynagrodzenia z 3 tys. złotych netto do 1,5 tys. złotych netto.

Nieprofesjonalne podejście właścicieli małych firm w stosunku do podwładnych nie podoba się Barbarze Osuchowskiej, projekt manager z K&K Selekt Centrum Doradztwa Personalnego. „Pracownicy małych firm często są zaskakiwani informacjami o zwolnieniach. Niestety nie ma żadnych podstaw prawnych, które mogłyby zabezpieczyć przed zwolnieniem w trudnej sytuacji finansowej firmy. W małych firmach nie ma także związków zawodowych, które mogą pomóc pracownikowi na przykład w uzyskaniu odprawy finansowej” – mówi Osuchowska.

Zdaniem dr. Marka Szopskiego, socjologa z Uniwersytetu Warszawskiego, pracujący w małych przedsiębiorstwach są z reguły na straconej pozycji w walce z przełożonym. Pracownicy małych firm szukają ratunku m.in. w Państwowej Inspekcji Pracy. W zeszłym roku o 46 proc. wzrosła liczba skarg pracowników dotyczących naruszania praw pracowniczych przy zatrudnianiu i zwalnianiu.

„Aż 41,5 proc. skarg, które do nas napłynęły, dotyczyło pracodawców zatrudniających do dziewięciu pracowników. Kolejne 28 proc. to skargi na zatrudniających od 10 do 49 osób. Najwięcej nieprawidłowości dotyczyło kwestii rozwiązywania pracy i niewywiązywania się z kwestii wynagrodzeń” – mówi Danuta Rutkowska z Państwowej Inspekcji Pracy. „Ostatnio słyszałem o pracodawcach, którzy wyrejestrowują swoich pracowników z ZUS-u, by nie płacić składek, po czym zatrudniają ich na czarno. Jakakolwiek próba wykorzystania pracownika to forma patologii pracowniczej. Tego moglibyśmy uniknąć, gdyby polski wymiar sprawiedliwości działał szybko i sprawnie. Wysoka kara dla nieuczciwego pracodawcy skutecznie odstraszyłaby innych od stosowania podobnych praktyk” – tłumaczy Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Więcej w praca, pracodawca
Do Brukseli nie tylko eurodeputowani

Analiza ofert pracy opublikowanych w internetowej giełdzie pracy infoPraca.pl przez belgijskich pracodawców i agencje pośrednictwa pokazuje, że są one adresowane zarówno do Polaków przebywających już w Belgii, jak i do...

Zamknij