Inżynier z miękkimi umiejętnościami

Na rynku pracy i w firmach doradztwa personalnego od kilku lat króluje magiczne określenie: umiejętności miękkie. Ostatnio konieczność ich znajomości „dotknęła” inżynierów. Nie wystarczy, że mają dużą wiedzę, ścisły umysł i potrafią projektować.

Teraz powinni jeszcze pracować w zespole, być kreatywni i elastyczni, otwarci na nowe doświadczenia i wyzwania. Można o tym przeczytać w ogłoszeniach o pracy dla inżynierów: „Wysoko rozwinięte zdolności interpersonalne”, „Komunikatywność, otwartość, umiejętność współpracy w grupie”. Dodatkowo wymagana jest znajomość dwóch języków. Dla starszej kadry to zaskoczenie.

Janusz Kwieciński pracował w firmie informatycznej przez kilkanaście lat. – Właściwie uczestniczyłem w jej narodzinach i rozwoju – mówi. Miał stanowisko kierownicze i cieszył się życiem: prywatnie dużo radości dawała mu dwójka odchowanych dzieci i rozpoczęta budowa domu pod Łodzią. Nie sądził, że będzie chciał z pracy zrezygnować. Wystraszyła go jednak grupa absolwentów, która przyszła do firmy cztery-pięć lat temu. – To młodzi ludzie, którzy chcieli wprowadzać modele nowoczesnego zarządzania – opowiada. Nie mógł znaleźć z nimi wspólnego języka, a jednocześnie z zazdrością patrzył, jak zapisują się na kolejne kursy zarządzania czy inteligencji emocjonalnej.

– Zaczynałem od nich odstawać. Czułem, że za rok, dwa nie będę mógł być ich przełożonym. Bo w najlepszym wypadku sam będę czuł się na tyle niekomfortowo, że zrezygnuję. Pracy na stanowisku zwykłego pracownika nie mógł sobie wyobrazić. Zdecydował się na założenie własnej firmy. – W niej też będę przełożonym, ale i prezesem – mówi. – To ja będę miał ostatnie słowo o wprowadzanych metodach zarządzania.

Zdzisław Betner, psycholog, ma duże wątpliwości, co do słuszności takiej decyzji. – Uciekanie we własną firmę nie przyniesie nic dobrego – uważa. Przewiduje, że w nowym przedsiębiorstwie będzie duża rotacja pracowników. – Pracodawca będzie kształcił młodych, ale gdy już staną się bardziej doświadczeni, spróbuje się ich pozbyć. I w końcu odejdą tam, gdzie będą mieli szansę rozwoju.

Psycholog uważa też, że nie jest dobre chowanie się przed nowoczesnością. – Od tego nie ma ucieczki. Nowoczesny inżynier musi być wszechstronny – mówi.