Taniec z biznesem

Kiedy 5 lat temu zakładałam szkołę tańca w centrum europejskiej metropolii liczyłam na trzymiesięczny okres rozruchu i pierwsze zyski po okresie najwyżej pół roku działalności. Praktycznie nie miałam konkurencji a biznes plan zakładał wysoką dochodowość.

Pewna Francuzka powiedziała mi wtedy „hm… szkoła tańca to doskonały interes. W Paryżu trzeba czekać na rozwój takiej firmy tylko 5 lat”. Pomyślałam: to wariatka – nie stać mnie na inwestycje w „czynsz” na tak długi okres. Rynek tego rodzaju usług w Polsce dopiero się rozkręcał, powstawały pierwsze luksusowe fitness i spa, brakowało doświadczenia a szkoła tańca to ogromna powierzchnia sal tanecznych to oznacza horrendalny czynsz wynajmu.

Największym jednak zaskoczeniem była niechęć Warszawiaków do tańca. Okazało się, że taniec to jakaś niemodna forma rozrywki. Zawiódł luksusowy marketing tj. opening party z udziałem mediów, imprezy sponsorowane, reklama w mediach spoty i ogłoszenia. Najbardziej skuteczną formą dotarcia do klienta były ulotki i smsy, a  najlepszym marketingiem okazał się face to face. Finanse firmy łatali wolontariusze instruktorzy ze współpracującej Fundacji, dotacje gminne i produkcje telewizyjne. Dopiero produkcja telewizyjnego formatu „Taniec z gwiazdami” nakręcił zainteresowanie tańcem.

Z dnia na dzień Polacy zaczęli tańczyć i zapisywać swoje dzieci na zajęcia baletowe. Sale, które świeciły pustkami powoli zapełniły się klientami. Był to czwarty rok działania firmy. Sięgnęłam po dotację ZPORR urzędu Marszałkowskiego, wyposażyłam sale uruchomiłam większą lepiej wyposażoną placówkę. Odnotowałam swe pierwsze dochody.

Wtedy zainteresował się mną Urząd Kontroli Skarbowej. Zamiast zajmować się rozwojem szkoły i dbać o jej sukces przez dwa lata wypełniałam rubryki finansowe, zeznań pokontrolne, przebijałam się w korkach na absurdalne spotkania z bezdusznymi kontrolerami podatkowymi i uczestniczyłam jak przestępca w jakiś niejasnych przesłuchaniach, podczas których zadawano mi absurdalne pytania dlaczego zorganizowałam wyjazd dzieci ze szkoły na „Dziadka do Orzechów” Czajkowskiego do Teatru Wielkiego; kradnąc mi, firmie i mojej rodzinie bezcenny czas. Oto jak wygląda moje „zielone światło” dla przedsiębiorcy!

Najmniej kłopotu sprawiają pracownicy, młode ambitne menadżerki i instruktorzy – artyści zaangażowani emocjonalnie. Czują, że budują nie tylko biznes ale też coś pożytecznego kulturowo i społecznie.

„Uważam, że sukces w biznesie osiąga się zawsze zespołowo. Indywidualny sukces rodzi się wyłącznie w sztukach pięknych i sporcie indywidualnym. W Polsce słowo sukces ma specyficzny wymiar: z reguły przypisuje się go wszelkim politycznym i medialnym gwiazdkom, ci co zasługują na to miano z reguły są nierozpoznawalni. Mnie wystarczy słowo powodzenie. Mieć powodzenie w interesach to jest coś!”

Coraz więcej satysfakcji sprawiają sami klienci, zawsze wdzięczni za pracę nad dziećmi. Niektórzy są z nami od początku – to dobry sygnał. Nasi najmłodsi (8 lat) absolwenci dostają się do Państwowej Szkoły Baletowej im. Turczynowicza bez wstępnych kwalifikacji – to spore uznanie naszej pracy i zaszczyt dla AKADEMII – choć jak mówi porzekadło „pieniądze z tego żadne!”.

Katarzyna Rud, właścicielka Akademii Tańca i Teatru im. Isadory Duncan

www.akademia-tanca.com.pl

 

Ostatnie zapytania:

  • niemodny taniec
Przeczytaj poprzedni wpis:
Po kapitał i wiarygodność

Quercus TFI to pierwsze w Polsce towarzystwo funduszy inwestycyjnych, którego oferta skierowana jest głównie do zamożnych i bardzo zamożnych Inwestorów. To również pierwsze TFI notowane na warszawskim parkiecie.Quercus jest jednym...

Zamknij