Regularne kursy języka angielskiego? Nie….. wymyślmy coś innego!

Artykuł ten jest próbą zachęcenia do kontynuacji nauki języka angielskiego tych z Państwa, których przeraża wizja kolejnego roku, lub choćby tylko kilku miesięcy, regularnych spotkań z lektorem o 7.30 dwa razy w tygodniu. Zajęcia o 17.30 też nie są dużo lepsze, gdy trzeba zaplanować, że w każdy wtorek i czwartek lub poniedziałek i środę, przez cały następny rok, skończymy lekcje angielskiego dopiero o 19.00.W większości firm działy szkoleń organizują dla swoich pracowników kursy języka angielskiego. Przeważnie są to kursy w całości lub częściowo finansowane przez firmę. W zamian pracodawca spodziewa się wymiernych rezultatów w określonym czasie. Dział szkoleń zatem organizuje kurs i informuje uczestników, że obecność na zajęciach jest obowiązkowa, nie wolno się spóźniać a postępy w nauce będą dokładnie obserwowane i opisywane w raportach przez lektorów. Zajęcia będą odbywać się przed godzinami pracy, lub nieznacznie o nie zahaczać, lub po południu, jak już skończą się wszystkie pilne spotkania. W większości firm oznacza to 7.30 lub 8.00, lub po godzinach pracy, od 17.30 w górę. Są to warunki powszechnie wymagane i w większości przypadków akceptowane przez uczestników kursu.

Trudny orzech do zgryzienia dla organizatorów szkoleń

Zaczynamy kurs. Jest dobry program, dobry lektor, wszyscy mają ogromną motywację i zapał. Po miesiącu zaczyna opuszczać zajęcia 10% uczestników, po dwóch 20%, po trzech 30% itd. Oczywiście nie zawsze spadek frekwencji jest taki drastyczny. Regułą jednak jest, że po kilku miesiącach kursu, lista uczestników wygląda inaczej niż na początku. Przyczyny mogą być różne. Wykluczając problemy z lektorem lub programem nauczania, pozostaje problem organizacji zajęć. Trwające wiele miesięcy kursy po prostu nużą. Męczy wstawanie o półtorej godziny wcześniej lub późne powroty w te same dni przez cały rok. Wiele osób nie chce lub nie potrafi utrzymać takiej dyscypliny. Życie przynosi też wiele zmian i dodatkowych a niespodziewanych zajęć i obowiązków. Uczestnik kursu nie pójdzie na lekcję raz, potem drugi i trzeci. W tym czasie grupa opanuje nowy materiał, który jest trudny i trzeba by go samodzielnie poćwiczyć, żeby znowu czuć się na zajęciach pewnie. A na to nie ma czasu, zaległości rosną i w grupie czujemy się coraz mniej komfortowo. I tak mija kolejny miesiąc zajęć. I w końcu – przestajemy na nie chodzić. To bardzo częsty scenariusz. Jak mu można zaradzić?

Inne formy kursów

Jedną z możliwości zwiększenia motywacji uczestników jest zaproponowanie nowej formuły szkolenia. Możliwości mamy kilka, zależnie od poziomu znajomości języka, wcześniejszych doświadczeń, uwarunkowań praktycznych i wreszcie, co najważniejsze, założeń i celów kursu. Kilka z tych możliwości opiszę poniżej. Najpierw jednak chciałabym poruszyć jeszcze jeden temat:

Jak długo trzeba się uczyć, żeby się nauczyć

To pytanie prześladuje nauczycieli i nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi. Postęp w nauce zależy od bardzo wielu czynników, między innymi: kontaktu z językiem poza zajęciami, znajomości innych języków, wieku uczącego się, wreszcie indywidualnych predyspozycji i zdolności językowych. Zdarza się czasami, że do szkoły językowej zgłasza się przedstawiciel firmy z następującą prośbą : „pan X w przyszłym miesiącu wyjeżdża za granicę na konferencję, gdzie powinien dać prezentację ale chyba jego angielski jest dość słaby. On boi się mówić ale dużo rozumie. Musi się szybko podciągnąć. Proszę go zmusić do nauki. Mamy budżet na sześć lekcji.” No, niestety to się nie uda. Angielski to nie chemia. Nie można „wkuć” w kilka wieczorów. Różne organizacje podają różny czas potrzebny do zrobienia mierzalnego postępu w nauce języka (tzn. przejścia z poziomu na poziom). Powszechnie zakłada się jednak , że minimum to 60 godzin kursu. Niektóre szkoły, w tym nasza, zakładają, ze ten czas powinien wynosić 100–120 godzin. Godziny te mogą zostać rozłożone na kilkadziesiąt tygodni, mogą też… Podstawowym sposobem uatrakcyjnienia kursu jest jego skrócenie. Aby nie stracił on jednak na efektywności, nie można skrócić godzin nauki, można je jedynie skumulować w krótszym czasie.

Crash Course czyli intensywny kurs wyjazdowy

Trwa zwykle kilka dni. Najlepsze efekty przynoszą kursy 5-7-dniowe. Najlepiej jeśli są powtarzane dwa lub trzy razy w ciągu roku dla tych samych grup. Zawsze powinny być organizowane z dala od miejsca pracy, najlepiej w cichym, atrakcyjnym miejscu „gdzieś w Polsce”. Praca powinna odbywać się w małych grupach, nie większych niż osiem osób. Jest to znakomita forma nauki dla zapracowanych osób, które muszą zrobić widoczny postęp w niedługim czasie. Efekty są porównywalne z tymi, które się osiąga po kursie za granicą. Bo też organizacja tych zajęć jest bardzo podobna, tyle że nie mieszka się z rodziną angielską. Natomiast ilość godzin nauki w ciągu dnia jest zwykle większa niż na większości kursów oferowanych przez szkoły w Anglii. Crash Courses organizuje się zwykle dla kilku grup uczestników jednocześnie. Każdą grupą opiekuje się jeden lub kilku lektorów prowadzących. W przerwach pomiędzy zajęciami, podczas posiłków, w czasie dodatkowych zajęć wieczornych, lektorzy rozmawiają ze wszystkimi uczestnikami, odpowiadają na wszystkie pytania i po prostu dbają o wspaniałą swobodną atmosferę. Codziennie każda grupa ma kilka (zwykle 6-10 godzin) intensywnych zajęć. Są one zaplanowane tak, aby te kilka godzin dziennie, przez kilka dni uczestnicy byli maksymalnie zaangażowani i aktywnie ćwiczyli język. W związku z tym planuje się zwykle dużo ćwiczeń wesołych, interaktywnych, pracę z video, muzyką itd. Każda szkoła prowadząca takie kursy ma swoje sprawdzone metody i ćwiczenia. Tego typu kursy świetnie sprawdzają się dla każdego poziomu języka. Znacznie rozwijają komunikatywność, budują pewność siebie w sytuacjach wymagających użycia języka angielskiego. Pomagają przezwyciężyć powszechny syndrom: „co ja mam zrobić, kiedy jak mam coś powiedzieć, to czuję taką blokadę…”. Poza nauką języka osiąga się zwykle jeszcze dodatkowy efekt – integracji zespołu, który razem przez kilka dni intensywnie pracuje i się bawi. Wiele ćwiczeń używanych na treningach Team Building, szczególnie tych pomagających lepiej się poznać i sprawniej się ze sobą komunikować, można z powodzeniem stosować na zajęciach językowych. I przecież są jeszcze wieczory… Crash Courses mogą być poświęcone ćwiczeniu ogólnego języka, języka biznesowego (ogólnego lub w konkretnych sytuacjach), wybranej umiejętności językowej (np. słuchania ze zrozumieniem) lub ćwiczeniu wybranych umiejętności zawodowych po angielsku (np. negocjacji lub prowadzenia dyskusji i zebrań). Poniżej załączam przykładowy grafik takiego intensywnego kursu , zaplanowanego na dwa moduły pięciodniowe.

Total Immersion, czyli całkowite zanurzenie w języku

Trwa zwykle dłużej niż Crash Course (najlepiej 7-14 dni), po kilka do kilkunastu godzin dziennie i jest zaplanowany dla indywidualnych studentów (nie dla grupy). Dobry na każdy poziom języka, najczęściej jednak wykorzystywany przy niższych poziomach, często również przy całkowicie początkujących. Nauka polega na ciągłym kontakcie z językiem angielskim przez kilka-kilkanaście dni z rzędu, tak aby osoba ucząca się mogła zacząć myśleć w tym języku i przyzwyczaić się do używania całych wyrażeń automatycznie. Kurs zwykle prowadzi kilku lektorów, którzy zmieniają się w ciągu dnia i, tak jak w życiu, mają różny akcent, różny styl uczenia, różny zasób anegdot, itd. Ponieważ jest to kurs indywidualny, gdzie długa koncentracja na zajęciach z książką i ćwiczeniami byłaby bardzo męcząca, zajęcia urozmaica się różnymi ćwiczeniami. Często lektorzy wychodzą ze swoimi studentami „na miasto”, na wystawy, do sklepów, razem jedzą posiłki. Oczywiście rozmawiając ze studentami na różne tematy, poprawiają ich błędy, naprowadzają na właściwe w danym kontekście słowa, pomagają zapamiętać wyrażenia. Nie może to być po prostu tylko tydzień rozmowy towarzyskiej z obcokrajowcem. W klasie zwykle pracuje się z wyrażeniami napotykanymi w różnych sytuacjach, robi się też ćwiczenia, nagrywa scenki na taśmie audio i video. Jest to bardzo efektywna forma nauki dla osób, które muszą szybko osiągnąć efekty. Polecana dla tych, którzy mają problem z komunikatywnością w języku angielskim. Najlepiej nadaje się do ćwiczenia umiejętności mówienia i słuchania. Można w ten sposób ćwiczyć język ogólny lub/ i biznesowy. Poniżej załączam przykładowy grafik takiego pięciodniowego kursu.

Kursy e-mailowe, czyli korespondencyjne

Jest to alternatywna forma organizacji kursu języka angielskiego dla osób, które nie mogą uczestniczyć w regularnych spotkaniach z lektorem. Polega na nadsyłaniu przez studenta do lektora prac drogą elektroniczną i otrzymywanie drogą zwrotną poprawek, komentarza i następnych zadań do zrobienia. Niezbędne jest przestrzeganie terminów nadsyłania prac i utrzymanie dosyć „dynamicznego” tempa kursu. Naturalnie nie można w ten sposób rozwijać umiejętności mówienia i słuchania w języku angielskim ale można ćwiczyć umiejętność czytania i pisania, które często są zaniedbywane przy innych formach kursów. Bardzo dobrze można w ten sposób pracować nad rozbudową słownictwa, opanowaniem struktur językowych lub szlifować konkretne formy pisemne. Jest to idealny kurs do pracy nad poprawą ogólnej techniki pisania w języku angielskim. Nie jest to forma polecana dla osób na niższych poziomach znajomości języka, gdzie potrzebny jest stały kontakt z nauczycielem. Najwięcej skorzystają z tego kursu osoby od poziomu średnio-zaawansowanego wzwyż. Bardzo dobre rezultaty przynosi połączenie wymian e-mailowych ze spotkaniami z lektorem, w celu dokładniejszego wyjaśnienia wątpliwości, dodatkowych ćwiczeń nad zadanymi zagadnieniami, itd. Zajęcia takie mogą być organizowane jako indywidualne lub grupowe, jeśli w kursie e-mailowym bierze udział większa ilość osób o podobnym poziomie językowym oraz potrzebach. A na koniec proszę oczywiście pamiętać, że w przypadku, gdy opisane powyżej kursy są ze względów organizacyjnych niemożliwe lub nie spełnią oczekiwań uczestników lub organizatorów, zawsze pozostają stacjonarne kursy regularne, które można urozmaicać na wiele sposobów. Ale to już jest temat na następny artykuł.

Ostatnie zapytania:

  • regularne lekcje angielskiego
Przeczytaj poprzedni wpis:
Dream Team – specyfika treningów budowania zespołu

Coraz częściej menadżerowie wskazują na istotną rolę szkoleń i treningów w rozwoju zespołów oraz organizacji. Dynamika zmian, którym poddawane są przedsiębiorstwa i zespoły w nich pracujące, sprawia, że decydującą rolę...

Zamknij